Nie będę się powtarzał, że książka Magdaleny Kozak warta jest swojej ceny, kto przeczyta ten sam się z tym zgodzi.
Wartka akcja, w dodatku nic już nie jest takie proste jak wcześniej.
Nocarze, renegaci i trzecia siła – watykańczycy, wszystko to baaardzo komplikuje sytuację.
Teraz pozostaje oczekiwać do czasu wydania kolejnej części: „Nikt”.
"Jakiś odbłysk na dole przykuwa jego uwagę. Na podłodze, tuż obok łóżka, leży jego legitymacja oficera ABW. Migotliwe światło gwiazd odbija się zimnym blaskiem od srebrnego orzełka w koronie.
(...)
Orzełek wyrywa się nagle z okładek, pozostawiając za sobą porozdzierane strzępki skóry i papieru. Wciąż migocząc, wzbija się do góry szybkimi uderzeniami skrzydeł. Leci pośpiesznie ku oknu... i nagle z głuchym trzaskiem uderza w szybę. Powoli zsuwa się, znacząc na niej krwawy ślad. Wreszcie jego bezwładne ciałko niknie gdzieś w ciemnościach."
Oczywiście pozwoliłem sobie przepisać ten fragment bez zgody autorki/wydawnictwa, za co szczerze żałuję.
//Połaniec. //off.