Kolejna sesja zbliża się do końca. Nie ukrywam, że ta jest najlżejsza ze wszyskich przeżytych dotychczas (w porównanu do poprzedniej, to praktycznie sesji nie ma).
Ale i tak kupa nerwów, parę kombinacji.
Harmonogram wygląda już dużo ładniej.
Jedno zaliczenie, jeden projekt, pozbierać wpisy, zamotać 5 punktów do SS+, poskładać papiery i wakacje.
